Legal Cakes, Baton Szarlotkowy

Trzeci wieczór, trzecia tura degustacyjna batonów Legal Cakes. Tym razem do laptopa zasiadam z dwoma tylko wariantami: Szarlotkowym i Orzechowo-czekoladowym, oba bowiem planuję zjeść do końca. No, prawie do końca – mniejszy lub większy kawałek każdego trzymam dla słodyczowej dobrej wróżki. Ponadto istnieje jeszcze drugi powód okrojonej porcji. Po wspomnianych batonach zostaną mi wyłącznie Karmelovy i L’Oreo, względem których mam* ogromne oczekiwania i którym zamierzam* poświęcić oddzielne wieczory.

* Naturalnie powinnam pisać w czasie przeszłym: miałam, zamierzałam, bo wszystkie batony już dawno zjadłam. Staram się jednak nie zakrzywiać czasoprzestrzeni i nie zdradzać za dużo.

legal-cakes-baton-szarlotkowy-copyright-olga-kublik-1 Kontynuuj czytanie

Cadbury, Daim

Daim to jeden ze słodyczy, których nienawidzę z całego serca. Co ciekawe, moja ognista niechęć zupełnie nie przekłada się na produkty bazujące na tym przedziwnym, szklano-kamiennym batonie. Lody na patyku bardzo mi smakują, wersja w małym kubeczku zdobyła unicorna, a i 100-gramową Milką wcale bym nie pogardziła, mimo iż już raz ją jadłam. Myślę, że przyczyny owej rozbieżności należy szukać w nagromadzeniu daimowych cząsteczek. Im ich więcej, tym gorzej. Jeśli stanowią dodatek, są w porządku – nawet bardzo.

Ale nie ma co teoretyzować. Czas stawić czoła kolejnemu produktowi z trwardokarmelowej kolekcji, mianowicie zagranicznej, zachodniej tabliczce marki Cadbury, której dziewięć przepięknych kostek otrzymałam od mojej słodyczowej bratniej duszy – Ani.

cadbury-daim-copyright-olga-kublik-2 Kontynuuj czytanie

Raw and Happy, Rawnello Łatwy orzech do zgryzienia

Po wielu miesiącach przerwy od produktów Raw and Happy wróciłam do wytwarzanych przez polską markę surowych pralinek Rawnello. Przygodę zaczęłam od powtórki Żurawiny na czarnym lądzie, której zdecydowałam się obniżyć ocenę o wstążkę z powodu nadmiernej słodyczy. Mimo tego, iż ze starej recenzji wynika, że dziewicze spotkanie z kakaowo-winnym wariantem uznałam jako jednoznacznie pozytywne, obecnie nie byłam w stanie zjeść naraz więcej niż trzy-cztery kulki, po których moje gardło każdorazowo płonęło żywym cukrowym ogniem. Niezrażona, dwa dni po nich sięgnęłam po Orzechowy sen o cynamonie, który był zdecydowanie litościwszy pod względem słodyczy, za to bardziej monotonny, nudnawy. Kolejne dwa dni później wzięłam na tapetę bohatera dzisiejszej recenzji – Łatwy orzech do zgryzienia – by chwilę później paść w ramiona Migdałów pod palmą, o których przeczytacie w najbliższym czasie. Na koniec ostała się panienka Figa z makiem, na nią jednak będziecie musieli jeszcze trochę poczekać.

raw-and-happy-rawnello-latwy-orzech-do-zgryzienia-copyright-olga-kublik-1 Kontynuuj czytanie

MaxSport, Protein Cake Cocoa & Coconut (Biozona)

Poprzednia recenzja produktu MaxSport nieco się rozciągnęła, za co przepraszam. Jeśli nie przeczytaliście jej w całości, nie będę się gniewać. Potrzebowałam wyrazić pozytywne zaskoczenie rewelacyjnym smakiem i konsystencją ciastek marki, wobec której nie żywiłam ciepłych uczuć, i to się udało. Po raz kolejny doszłam do wniosku, że życie potrafi nieźle zaskoczyć, a ja lubię być zaskakiwana. No, od czasu do czasu.

MaxSport Protein Cake bez glutenu ciastka kakaowo-kokosowe

Kontynuuj czytanie

Poemat o Jance

Po raz kolejny kładłam się spać o niewskazanej dla mojej porannej przytomności porze, czyli gdzieś w okolicach drugiej w nocy. No trudno, jutro się poprawię – pomyślałam, jak zwykle zresztą, co niestety nigdy nie następuje. Włączyłam muzykę, usadowiłam głowę na poduszce i nagle buum, umysł zaczął wirować i wypluwać rymy o bliżej nieokreślonej wiejskiej dziewce Jance. Dlaczego teraz, drogi umyśle? Dlaczego nie możesz spokojnie przejść w stan hibernacji, jak organ myślotwórczy przeciętnego zjadacza chleba?!

W końcu dałam za wygraną. Odłączyłam komórkę od ładowarki i zaczęłam pisać. Po paru minutach było po wszystkim – poemat powstał, a ja mogłam z powrotem się kłaść i tym razem wykonać wszystko zgodnie z planem. Rano jeszcze sądziłam, że może zdarzenie było wytworem mojej fantazji, ale jednak nie. Jeśli więc wierszyk was oburzy lub obrazi, proszę mnie nie obwiniać. Co zostało stworzone, to się nie odstworzy.

Uwaga: Osoby poniżej piętnastego roku życia proszę o zamknięcie jednego oka. Kontynuuj czytanie

Bombus Natural Energy, Raw Protein Banana

Czas na ostatniego batona otrzymanego w ramach współpracy z marką Bombus Natural Energy, ale nie ostatniego posiadanego w zdrowej skrzyneczce. Jakiś czas temu bowiem, zupełnie przypadkiem, trafiłam na promocję Raw Energy w markecie na rynku, w związku z czym skusiłam się na kilka sztuk ukochanego wariantu Cocoa & Cocoa Beans. Pokrewnej serii – Raw Protein – sklep w ofercie nie posiadał, ale nie miało to znaczenia, bo i tak po żaden oferowany w jej ramach produkt bym nie sięgnęła. Za bardzo przeszkadza mi proszkowatość konsystencji, żebym do batonów wróciła (tak przynajmniej wówczas myślałam).

Czy powyższy fakt już na wstępie przekreśla szanse Raw Protein Banana na dobrą ocenę? Niekoniecznie. Co prawda Peanut Butter mnie zawiódł, ale to raczej ze względu na brak obiecanej masłoorzechowości. Cocoa Beans był już przyzwoity, niemal tak dobry jak nieproteinowy odpowiednik (niemal – przez proszkowatość i morderczą słodycz). Mieszanka daktyli i żółtych owoców otrzymała czystą kartkę.

bombus-natural-energy-raw-protein-banana-copyright-olga-kublik-2 Kontynuuj czytanie

Legal Cakes, Baton Owocowo-czekoladowy

Drugi wieczór od otrzymania przesyłki od Legal Cakes, druga tura degustacyjna (przypominam: jej motywem przewodnim jest kakao). Z talerzyka zniknęło już bananowo-fasolowe, sernikowe Brownie i kaszano-ryżowa, alternatywna Szyszka, czas więc na trzeciego batona, wyglądającego nieco kontrowersyjnie, zupełnie jak Żurawina + jagody goji. Zauważyłam już, że im więcej widać płatków owsianych, tym bardziej ciacho przypomina to, co przypomina. Ale nie jest źle! W poprzednim przypadku też byłam sceptyczna, a wyszło rewelacyjnie. Po cichu liczyłam, że z bohaterem dzisiejszej recenzji będzie podobnie.

legal-cakes-baton-owocowo-czekoladowy-copyright-olga-kublik-1 Kontynuuj czytanie